Ojcowie w wychowaniu dzieci

Czy Ojciec jest niezbędny w wychowaniu dziecka? Takie pytanie zadała mi ostatnio dziennikarka prosząc o komentarz raportu zrealizowanego na zlecenie Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich[1] pokazującego, iż w Polsce nadal dominuje model, w którym głównym „filarem” ekonomicznym rodziny jest mężczyzna, a kobieta przejmuje na siebie zadania związane z wychowywaniem dzieci.

Serce Ojca

Ken Kenfield w swojej książce „Serce Ojca” [2]wyróżnia cztery typy ojcowskiej obecności: fizyczną, psychiczną, emocjonalną i duchową.

Obecność fizyczna

to oczywiście czas spędzany ze swoimi dziećmi.

Obecność psychiczna

to stopień zaangażowania w świat dziecka, przykładowo ojciec spędzający głównie czas na oglądaniu telewizji i czytaniu gazety nie będzie ojcem obecnym psychicznie w rodzinie.

Świat emocji

Kolejna obecność to świat emocji. Niestety z wielu przyczyn, głównie  kulturowych, świat emocji był przez wiele, wiele lat uznawany za coś wstydliwego, coś czego raczej nie należy pokazywać na zewnątrz. Przez wiele lat był starannie ukrywany, teraz dopiero powoli odkrywamy jego wartość.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę cztery podstawowe emocje, czyli radość, złość, smutek i strach to można powiedzieć, że kulturowo mężczyźni mają znacznie ograniczony dostęp do strachu i smutku, czyli: „chłopaki nie płaczą”, „musisz być odważny” – inaczej mówiąc: „nie bój się”. Kobiety natomiast mają mniejszy dostęp do złości, czyli: „grzeczne dziewczynki się nie złoszczą”, „złość piękności szkodzi”.

Jakie są skutki tych ograniczeń? Statystyki są nieubłagane, przytłaczającą większość osób ze złamanymi kręgosłupami po skokach do wody stanowią młodzi chłopcy, którzy… „niczego się nie bali” i skoczyli.

Trzeba tutaj zdecydowanie powiedzieć, że pierwszymi nauczycielami emocji są dla dziecka rodzice, to jak oni przeżywają swoje emocje jest głównym wzorcem zachowań emocjonalnych dla ich dzieci.  To Ojciec musi pokazać swoim przykładem, że „prawdziwy mężczyzna” może się bać, a nawet czasem sobie popłakać. Szczególnie dla synów ten wzorzec jest niezbędny. To właśnie w tym momencie młodzi chłopcy uczą się świata emocji. Przykład rodzica innej płci, czyli matki nie będzie tu w pełni wiarygodny.

Obecność duchowa

No i wreszcie ostatnia obecność – duchowa. Kenfield ma tu na myśli pokazanie dzieciom systemu wartości, zarówno takich jak wiara czy patriotyzm, jak również tych „codziennych”, jak uczciwość, lojalność. Wg badań Kenfielda ojciec ma zdecydowanie większe prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu (tzn. że dzieci przyjmą proponowany przez niego system wartości) niż matka.

Co zatem powstrzymuje mężczyzn przed bycia „obecnymi” ojcami w swoich rodzinach?

Najczęstsza odpowiedź to oczywiście brak czasu, czyli „przecież ja pracuję”, „ktoś musi tę rodzinę utrzymać”.

Kolejne odpowiedzi to „żona robi to lepiej ode mnie”, albo „moje dzieci są jeszcze na to za małe lub już za stare”.

Często mężczyźni mówią też „nie wiem, jak być tatą”. Nikt ich tego nie nauczył.  Mężczyźni nie są „obecnymi” ojcami, bo ich ojcowie ich tego nie nauczyli. Nie jest łatwo przerwać dziedziczenie tego modelu ojcostwa.

Mój tata jest OK

Jeżeli jednak chcemy kiedyś usłyszeć od naszego dziecka „mój tata jest OK”, to musimy się sprawdzić na czterech polach działania. Te pola to: zaangażowanie, stałość, znajomość naszego dziecka oraz opiekuńczość. Dlaczego akurat te, a nie inne? Odpowiedź jest prosta – to dzieci tak powiedziały. Kenfield i jego Narodowe Centrum Ojcostwa przez lata zadawali badanym (dzieciom kończącym 18 lat) dwa pytania: czy twój ojciec jest/był OK.? a jeśli tak, to dlaczego tak uważasz? Te cztery obszary to po prostu najczęściej udzielane odpowiedzi.

Zaangażowanie

Czyli ilość i jakość czasu poświęcanego swoim dzieciom. Najważniejsze w tym obszarze jest, aby nasz ograniczony obowiązkami czas dobrze wykorzystać z dziećmi, czyli nie dzielić go z oglądaniem seriali, meczów, serfowaniem po internecie czy gotowaniem. Ważne, aby był to czas poświęcony tylko dziecku. Nawet jeżeli będzie to pół godziny dziennie, to będzie ono bardziej wartościowe niż 2h, ale dzielone z Internetem czy telewizją. Tylko takie „poświęcenie” się dziecku powoduje, że możemy mówić o naszej obecności psychicznej w rodzinie.

Znajomość naszego dziecka

To wiedza o tym, co interesuje naszego syna czy córkę, kto jest ich przyjacielem, czego się obawiają lub o czym marzą. Wiedzę tę nabywamy w drodze dyskretnych obserwacji (nadmiernym wypytywaniem co najwyżej możemy uzyskać odpowiedzi „nie wiem” lub „jestem zmęczona”). Ten obszar świadczy, że ojciec jest „zorientowany w temacie” swoich dzieci, a przez to buduje też u nich szacunek do siebie.

Stałość

Oznacza bycie przewidywalnym dla dziecka. Przewidywalność powinna dotyczyć zarówno moich zachowań, jako człowieka np. okazywania uczuć czy dotrzymywania obietnic, jak też stałości w moich strategiach wychowawczych. Tzn. jeżeli się na coś umawiamy, to nie łamię tych ustaleń następnego dnia i nie zmieniam ich w zależności od tego, czy mi dziś pasują, czy nie.

Opiekuńczość

Zaspokajanie potrzeb dzieci. Potrzeb fizycznych i materialnych, ale też emocjonalnych, poznawczych i psychicznych. To umiejętność  zachęcania i doceniania, to uważne słuchanie i traktowanie z szacunkiem, a przede wszystkim zapewnienie dzieci o tym, że je kochamy, bo to warunek podstawowy i niezbędny do tego, by czuły się bezpiecznie.

 

Praca nad tymi, czterema obszarami daje Ojcom bardzo dużo satysfakcji i zapewnia poczucie spełnienia w roli rodzica. Trzeba tylko się odważyć i zacząć je zgłębiać. Taka jest właśnie rola ojca w wychowaniu dzieci: poświęcanie im czasu, znajomość ich świata, bycie dla nich przewidywalnym oraz zapewnianie realizacji ich potrzeb fizycznych, ale też psychicznych i emocjonalnych, aż wreszcie, a może przede wszystkim zapewnianie ich o swojej miłości i wsparciu.

Nie stać nas na wychowywanie dzieci bez ojców!

Wracając do początkowego pytania o niezbędność ojca w procesie wychowania dzieci warto odnieść się również do wyników badań, które są nieubłagane. Wśród chłopców i dziewcząt wychowujących się bez ojca wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań niepożądanych, ryzykownych i destrukcyjnych w porównaniu z dziećmi wychowywanymi przez ojców. W przypadku chłopców ucieczki z domu są 63% częstsze, a liczba chłopców używających narkotyki jest większa o 37%. Dwa razy więcej dziewcząt zaszło w ciążę jako nastolatki oraz o 53% zwiększa się prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa[3]. Zarówno ucieczki z domu chłopców, jak i wczesne ciąże dziewczyn są często przejawem „poszukiwania” swojego Ojca u innych mężczyzn. Te dane są porażające. Nie stać nas na wychowywanie dzieci bez ojców!

Tym bardziej, że kolejne badania potwierdzają pozytywny wpływ zaangażowanych ojców na swoje dzieci.  Chłopcy i dziewczęta z takich rodzin częściej:

  • Mają wysokie poczucie własnej wartości.
  • Są mniej podatne na wpływ grupy rówieśniczej.
  • Okazują empatię.
  • Są ciekawi świata i kreatywni.

Takie dzieci czują się bardziej bezpieczne i doceniane, więc mogą całą swoją energię poświęcać na rozwój i uczenie się, a nie na walkę o to, czego im najbardziej brakuje.

 

 

Michał Wroński – psycholog i trener umiejętności społecznych. Od wielu lat współpracuje z Fundacją Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego oraz Inicjatywą tato.net, gdzie prowadzi warsztaty dla Ojców w oparciu o metody Kena Kenfilda z Narodowego Centrum Ojcostwa w Kansas City (USA). Artykuł powstał na podstawie doświadczeń wielu warsztatów przeprowadzonych dla Ojców w całej Polsce oraz w Rosji i na Ukrainie.


[1] Badanie ilościowe i jakościowe pracodawców i pracobiorców w ramach projektu systemowego: Godzenie ról rodzinnych i zawodowych kobiet i mężczyzn Raport z badań jakościowych i ilościowych, Warszawa, 29.09.2009 r.

[2] Na podstawie „Serce Ojca” Ken Kenfield, instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2007

[3] Badania Narodowe, Gallup Organization of Princeton, 1996

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.