Małe dziecko a telewizja

Jolanta Joanna Gębik

Mieć telewizor lub nie, ograniczać jego oglądanie przez dzieci lub nie – to codzienne dylematy wielu rodziców, bardzo osobiste i trudne, bo dotyczące także własnego stylu korzystania z telewizji, komputera, internetu…

Z wielu badań nad wpływem telewizji na rozwój dziecka wynika, że nadmiar czasu spędzonego przed telewizorem bardziej szkodzi gdy dziecko jest młodsze i ogląda programy niedostosowane do jego wieku, a zwłaszcza pełne przemocy i agresji.

Co to znaczy nadmiar czasu? Możemy spotkać się z opiniami fachowców, że w wieku przedszkolnym ten czas nie powinien przekraczać 30/40 minut dziennie (badania wskazują, że dzieci spędzają przed telewizorem ok. 3 godz. dziennie !!!).

A może spojrzeć od drugiej strony. Może dziecko nie ma nic ciekawszego do robienia niż oglądanie telewizji? Może nie umie jeszcze zorganizować sobie jakiejś w miarę atrakcyjnej aktywności i potrzebuje w tym pomocy rodzicielskiej? A może telewizja w jakiś sposób rekompensuje dziecku nasze zbyt nikłe i powierzchowne kontakty rodzinne?

 

Jak korzystać z telewizji

Większość rodziców stara się znaleźć jakąś równowagę między postawą restrykcyjnego eliminowania świata mediów z życia ich dzieci a taką, która nie wnosi żadnych ograniczeń w dostępie dziecka do telewizji. A o to parę praktycznych rad:

  • Jak najczęściej oglądajcie filmy i programy dla dzieci razem ze swoimi pociechami możecie w ich trakcie dowiedzieć się jak to przeżywają, reagować na to co mówią (np. prosić o rozróżnienie realnego od fikcji, bo z tym małe dzieci z trudem sobie radzą). W razie potrzeby można komentować i uczyć tym samym dystansu i krytycy,zmu do tego, co oglądają. To szczególnie ważne w sytuacji przekazów zawierających nawet drobne przejawy przemocy. Można na przykład prowadzić dialog z dzieckiem, który pomoże mu bardziej zrozumieć ten realny świat („Co by się stało, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w przedszkolu, w domu, na podwórku? Jak ty byś to przeżywał, jak inna osoba czułaby się w tej sytuacji,… ?)
  • Uważnie dobierajcie filmy i programy dla swoich dzieci
    1. warto znać kanały przeznaczone dla dzieci i programy w różnych innych stacjach, wiedzieć co nam na pewno odpowiada, a co nie
    2. razem z dzieckiem możemy wybierać i planować programy, które są ewentualnie do oglądnięcia
    3. przy doborze programów i filmów bierzcie pod uwagę treść, długość, język, estetykę, tempo akcji i wzrokowych ekspozycji – im mniejsze dziecko, tym krótsze programy, z prostymi, nie przeładowanymi obrazami i spokojną akcją, prostym, ale poprawnym językiem
    4. warto samemu obejrzeć pierwszy odcinek serialu, żeby zdecydować czy chcemy, aby nasza pociecha oglądała całość
    5. jeśli jakiś rodzaj programów czy filmów jest zbyt emocjonujący dla dziecka warto o tym z nim porozmawiać i na ogół zrezygnować na jakiś czas z oglądania podobnych programów
    6. cenne są nie tylko programy edukacyjne: programy, filmy mogą dostarczać wiele radości i przyjemności (nie jedno „dorosłe” dziecko z rozrzewnieniem wspomina wspólne z rodzicami oglądanie komedii lub innych programów rozrywkowych – nic tak nie łączy jak wspólne przeżywanie radości)
    7. „złota rada” – bądźcie ostrożni, wiele dziecięcych filmów animowanych zawiera zdecydowanie więcej aktów przemocy niż filmy fabularne, a rzadziej podlegają kontroli rodziców. Wasze dziecko potrzebuje w filmach, bajkach, również pozytywnego bohatera, z którym mogłoby się identyfikować

 

  • Ustalcie jasne reguły korzystania przez dziecko z telewizji (a może w waszym domu byłoby to ważne dla całej rodziny?) – te zasady powinny dotyczyć tego, jakie programy telewizyjne może oglądać dziecko, jak długo, o jakiej porze dnia, a może w jakie dni tygodnia (znam rodziców, którzy podobnie jak w przypadku słodyczy wprowadzają tylko jeden albo dwa „dni telewizyjne” w tygodniu). Zasady jasno ustalone i wprowadzone z uprzedzeniem są łatwiej przestrzegane niż te wprowadzane spontanicznie, uzależnione często od nastroju osoby dorosłej.

„złota rada”: jeśli chcesz by dziecko wyłączyło bez dąsów i wielkiego oporowania telewizor, to przede wszystkim, nie każ mu tego robić w trakcie trwania programu albo nie każ mu przejść do być może niemiłego obowiązku (znane: „Wyłącz telewizor i idź posprzątać zabawki”); skuteczniej będzie: „Co ty na to, jakbyśmy pobawili się w rysowane zagadki?”

A co z reklamami ? Czy da się nad ich ekspansją wobec naszego dziecka zapanować ?

To, że reklama, zwłaszcza telewizyjna, jest wszechobecna to truizm. Nie sposób jej całkowicie zignorować. Będzie nas kokietować i trudno pozostać wobec niej obojętnym, bywa przecież często artystycznym majstersztykiem. O ile nam dorosłym zdarza się jej urokowi nie ulec, to maluch zauroczy się nią na sto procent. Jakie będą skutki tej reklamowej manipulacji naszymi dziećmi? Pewnie totalny wzrost ich postaw konsumpcyjnych, nastawienie na posiadanie i jeszcze raz posiadanie, gromadzenie, kupowanie. Badania mówią, że już trzyletnie, a nawet dwuletnie maluchy rozpoznają znaki interesujących je marek i oczywiście próbują wpłynąć na zakupowe wybory rodziców, na ogół z ogromnym powodzeniem.

A co z bezpośrednim wpływem oglądanej reklamy na dziecko? Jest poprzez swoją wyjątkową atrakcyjność świetnie zapamiętana. Badania wskazują, że dla maluchów często reklama jest atrakcyjniejsza od bajki: pobudza dziecięcą wyobraźnię z pominięciem krytycznego dystansu, albowiem dziecko takiego jeszcze nie posiada. Jest natomiast w rozwojowym okresie, gdy fikcja miesza się z rzeczywistością, a więc idealny, wymyślony reklamowy świat staje się rzeczywisty i bardzo, bardzo pożądany.

Czy można uchronić maluchy przed reklamą? Jak? Czy ograniczać oglądanie reklam czy uodparniać dziecko na jej inwazyjny wpływ. Do każdej z tej opcji potrzebne jest znaczne zaangażowanie rodzica i jego bliski kontakt ze swoim dzieckiem.

„Złota rada”: A może od strony technicznej w sukurs rodzicom przyjdzie magnetowid? Oprócz eliminacji reklam, pozwala on na wcześniejsze obejrzenie programu i zdecydowanie czy nadaje się on dla malucha. Można też w każdej chwili przerwać oglądanie, by przegadać z dzieckiem ważne, emocjonujące kwestie.

Co z tego wynika?

Telewizja to tylko narzędzie, środek, który może przynieść wiele wiedzy, rozrywki i emocji naszym pociechom, o ile dorosły będzie mądrze z niego korzystać. Najważniejsza wydaje się czujna i życzliwa „obecność” rodzica w telewizyjnej aktywności dziecka. A to głównie oznacza świadomy dobór tego, co ogląda dziecko; jak najczęstsze towarzyszenie dziecku podczas oglądania programów, rozmawianie o tym co przeżyło, zrozumiało, czego się nauczyło, co czuje.

Pamiętajmy, telewizja na pewno wzbogaca słownictwo, rozwija mowę i jej rozumienie. Ale to tylko element wzajemnej komunikacji, reszta dzieje się w prawdziwej relacji: dziecko-dorosły, dziecko-dziecko.

Pamiętajmy też o tym, że małe dziecko, mając wybór między telewizją a zabawą, w której uczestniczy w jakimś wymiarze rodzic, albo jakąś inną angażującą aktywnością, nie będzie się zbyt długo wahało. Wybierze realne doświadczenie i prawdziwy kontakt.

 

opracowała Joanna Gębik

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.