Dzieci lubią pomagać


Wypowiadane przez półtoraroczne – dwuletnie dziecko zdanie: „ja sam, ja sama” wyraża podstawową potrzebę  dziecka. Dziecka, które chce mieć wpływ na otaczającą rzeczywistość o wiele wcześniej niż sądzimy. Pierwsze próby dążenia do samodzielności i niezależności idą w parze razem z gotowością do pomagania. Warto je wykorzystać, włączając dzieci w proste zajęcia domowe, bo dzieci lubią pomagać.

Jest to doskonała szansa, aby:

1.   Być blisko swojego dziecka.

2.   Uczyć je samodzielności.

3.   Uczyć dziecko współdziałania.

 

W jakich sytuacjach możemy wykorzystać gotowość dzieci do współpracy z nami, czyli do pomagania?

Przypomnij sobie mamo, jak byłaś małą dziewczynką.

Przypomnij sobie tato, jak byłeś małym chłopcem.

W jakich czynnościach domowych chętnie brałaś/łeś udział?

Rodzice, których znam, odpowiedzieli tak:

  • Lubiłem odkurzać – jeździć tą rurą po podłodze albo dywanie, bo to „zjadało” różne paprochy.
  • Lubiłam podlewać kwiatki.
  • Kleiłem pierogi – mama robiła swoje a ja swoje obok.
  • Pamiętam, że miałem składać zabawki na miejsce przed pójściem spać, ale tego nie lubiłem – wcześniej mi rodzice pomagali a potem to już sam musiałem układać.
  • Lubiłam wszystkie prace w ogródku albo z mamą albo z babcią – czasem dziadek lub tato pomagali i wtedy też było fajnie.
  • Lubiłem myć naczynia albo prać – zabawa wodą była fajna.
  • Lubiłam wybierać sobie ubranie – nie zawsze mogłam tak się ubrać jak chciałam.

 

Ciekawostką jest, że u małych dzieci nie występuje podział zajęć na „dziewczęce” i „chłopięce”. Ten podział stosują najczęściej kobiety, czyli mamy lub babcie. Istnieją jeszcze mocno zakorzenione schematy, że sprzątają dziewczynki, nakrywają do stołu dziewczynki. Pocieszające jest, że coraz częściej już są rodzice, którzy tych podziałów nie robią i zachęcają do samodzielności i współpracy również swoich synów, w tak prozaicznych działaniach jak porządkowanie i współpraca, np. w kuchni.

Niekiedy jest nam, rodzicom, trudno zgodzić się na samodzielne działanie dziecka. Dlaczego?

  • „bardzo się boję o dziecko” – bo może się skaleczyć przy smarowaniu chleba masłem przy pomocy noża albo jak wycina coś nożyczkami
  • „sama /sam/ zrobię to lepiej i szybciej”- np. odkurzanie, ubieranie się
  • „szkoda mi dziecka” – jak mu nie pomogę to zrobi to gorzej niż inne dziecko
  • i będzie mu przykro, smutno
  • „co na to powiedzą inni” – jak ubierze się do przedszkola jak ”papuga”
  • „bo nigdzie nie zdążymy” – jest bardzo powolny
  • „bo jest tak nieodpowiedzialne, że niczego nie pamięta” – o wszystkim muszę przypominać
  • „bo to jest dla niego zbyt trudne”
  • „bo jeszcze w życiu się napracuje”
  • „nie mogę się nim wysługiwać”

 

Mili rodzice – owe sformułowania, którymi tłumaczymy wyręczanie dziecka, wynikają z naszej miłości rodzicielskiej, jednak pamiętajmy, że KOCHAĆ DZIECKO to nauczyć je żyć samodzielnie!

 

Dopowiem tu, że są dwa rodzaje samodzielności, oba niezwykle ważne:

1. Samodzielność „funkcjonalna”- np. Adaś nakryje sam do stołu, choć stłucze talerz – dla rodziców „do przeżycia”.

2. Samodzielność przy podejmowaniu decyzji – trudniejsza dla rodziców, jako że bywają decyzje błędne – np. niewłaściwy wybór przyjaciela, wtedy dziecko przeżywa rozczarowanie, przeżywa emocjonalny zawód – jednak na miarę swoich lat, a takie doświadczenie w życiu jest niezwykle istotne.

 

Dzieci, w miarę wzrastania, stają się coraz bardziej niezależne od nas, dorosłych. Jednak   tę ich gotowość do samodzielności możemy rozwijać, albo ją stłamsić. Bywa, że w imię miłości, boimy się pozwolić dziecku na działanie bądź dać możliwość wyboru. Liczymy, że na to przyjdzie czas później, kiedy nasze dziecko będzie bardziej sprawne i mądrzejsze. Jednak jak mówi przysłowie „ćwiczenie czyni mistrza”: dziecko, które próbuje nieporadnie umyć podłogę, za każdym kolejnym razem będzie w stanie zrobić to nieco dokładniej. W dodatku będzie czuło dumę nie tylko z własnej sprawności, ale i z tego, że jest potrzebne rodzicom!      Dzięki naszej postawie, kiedy pozostawiamy naszym dzieciom przestrzeń do samodzielnego działania, wyrosną z nich odpowiedzialni młodzi ludzie, którzy potrafią podejmować decyzje, oraz samodzielnie rozwiązywać problemy i radzić sobie z trudnościami, które życie niesie.

 

Ważne:

Wykorzystaj naturalną gotowość dziecka do pomagania  i zachęć do współpracy :

 

1.  Opisz co widzisz, lub przedstaw problem – bez wskazywania winnego np. „widzę porozrzucane zabawki oczekuję, że zaraz znajdą się w koszyku”.

 

2.  Udziel informacji – jak najkrócej i konkretnie np. „teraz ubierasz się do przedszkola”.

 

3.  Wyraź to jednym słowem lub gestem – bez „kazania” – łagodnym tonem, choć zdecydowanym np. brudy i gestem wskazujesz łazienkę.

 

4.  Opisz, co czujesz – nie używaj epitetów i poniżających określeń – jest mi przykro, kiedy nie idziesz teraz do spania.

 

5.  Napisz liścik – słowo pisane nie podnosi głosu, można pisać „w imieniu” rzeczy – np. „lubię leżeć w towarzystwie drugiej skarpetki w szafce na półeczce – twoja prawa skarpetka”.

 

Pamiętajmy, że warto dostrzegać te obszary, w których dzieci same wykazują gotowość do pomocy. Pokazujmy pozytywne skutki takich zachowań dzieci.

 

 

opracowała:  Katarzyna Krzyształowicz-Stachyra

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.