Zabawy logopedyczne wspomagające rozwój mowy

Sylwia Wielgosz Chojnacka

magister filologii polskiej i pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej, logopeda.

Smok obibok otwiera jedno oko i ziewa szeroko (otwieramy szeroko buzię, bezgłośnie mówiąc ‘buła”). Chociaż głodny niesłychanie, nie wie, co zje na śniadanie (wykonujemy naprzemiennie szerokie uśmiechy i dzióbki – smok się zastanawia). Ciekawe, co dziś dostanie na śniadanie… (dzieci otwierają szeroko buzie, nauczyciel udaje, że daje im jedzenie, wszyscy żują w kółeczko, jak krowy).

Wskazówki metodyczne dla nauczycieli

Truizmem jest powtarzanie, że okres przedszkolny to czas intensywnego rozwoju dziecka i od postawy dorosłych zależy, jak nam się przedszkolak będzie rozwijał. Truizmem jest przypominanie, że mowa to umiejętność społeczna i rozwija się najlepiej w grupie. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, jak niewiele trzeba, by ten rozwój wspomagać i, tym samym, otworzyć drogę maluchowi na lepszy start w dorosłe życie.

 

U podstaw każdego języka oralnego (mówionego) leży słuch. Wspierając rozwój mowy powinniśmy o tym pamiętać.

Ćwiczenia słuchowe można podzielić na te ogólne, uczulające dziecko na różne bodźce słuchowe i słuchu fonematycznego, kształtujące świadomość fonologiczną.

Ćwiczenia słuchowe z wykorzystaniem bodźców niewerbalnych

- Wysłuchiwanie i nazywanie różnych dźwięków z otoczenia. Na polskim rynku dostępnych jest już wiele nagrań dźwięków otoczenia, odgłosów, jakie wydają zwierzęta, odgłosów natury, dźwięków instrumentów, również w Internecie można znaleźć strony dla dzieci z zabawami słuchowymi. Z pewnością zabawa będzie ciekawsza, jeśli dodamy do dźwięku obraz (zdjęcie, obrazek do pokolorowania itp.), dzieci mogą wskazywać, na którym obrazku znajduje się rzecz/zjawisko/zwierzę, którego dźwięk usłyszały. Kiedy rozpoznawanie odgłosów, np. zwierząt, będzie opanowane, można zaproponować puzzle do ułożenia, gdzie nagrodą za prawidłowe ułożenie jest dźwięk (wtedy dodatkowo ćwiczymy też słownik dziecka), często też, przy okazji, udaje się zabawa z onomatopejami (wyrazami dźwiękonaśladowczymi) – tutaj ważna jest zasada, żeby nie popełniać błędu nazywania, np. zwierząt, onomatopejami, a zaznaczania wyraźnie, że to jest tylko odgłos, który wydaje dane zwierzę. (Dziecko słyszy krowę i mówi „muuu”. Nieprawidłowe zachowanie nauczyciela: „Tak, to muuu”, prawidłowa reakcja: „Tak, krowa muczy muuu” albo „Krowa mówi muu”.)

- Oprócz wysłuchiwania nagrań z taśm, warto zaproponować podopiecznym zabawę w wysłuchiwanie dźwięków bezpośrednio z najbliższego otoczenia. Wszystkie maluchy zamykają oczy i przez kilka minut wsłuchują się tylko w odgłosy, które słyszą, np. w pokoju albo za oknem, czy drzwiami. Nauczyciel przepytuje po kolei dzieci, co słyszały. Próba nazwania dźwięku to często nauka nowego słowa, np. brzęczy jarzeniówka.

- Inny rodzaj zabawy z brzmieniem, bardzo uwrażliwiający dzieci słuchowo, to propozycja, by pokazać dzieciom subtelne różnice między odgłosami, jakie wydają przedmioty w pomieszczeniu, gdy się o nie uderza (należy uderzać o nie np. pałeczkami od cymbałek, np. w stół, podłogę, ścianę, szybę itp.), a następnie każdemu z maluchów po kolei zakrywać oczy i prosić o odgadniecie tych przedmiotów. Ważne, by pamiętać o stopniowaniu trudności – trzylatek zapamięta bez problemu dwa, trzy dźwięki w szeregu, pięciolatek powinien poradzić sobie z pięcioma.

 

Kształtowanie słuchu fonematycznego

Czterolatkowi można już zaproponować zabawy ćwiczące słuch fonematyczny. Najprostszym sposobem uwrażliwiania dziecka na dźwięki mowy są

- zabawy z rymami. Maluchy bardzo lubią takie ćwiczenia, tworzenie wierszyków.

Ciekawym rozwiązaniem są planszowe gry fonetyczne. Gry te można samemu tworzyć według potrzeb. Należy wybrać około 10 lub więcej par rymujących się wyrazów (np. głowa – krowa, noga – stonoga, włosy – kłosy, kura – góra, mapa – łapa, beczka – teczka, dłoń – słoń, szafa – żyrafa, usta – chusta, palec – walec) i pomieszać je na planszy, po której będą poruszały się pionki. Po zatrzymaniu się na jakimś obrazku dziecko musi powiedzieć głośno jego nazwę, poszukać obrazka do pary i przenieść tam swój pionek. Całkiem bezwiednie przedszkolak przyswaja sobie świadomość rymów.

- W analogiczny sposób tworzy się gry, uświadamiające dzieciom nagłos, czy wygłos wyrazu (nagłos: arbuz – agrest, ekierka – ekran, igła – igloo, ołówek – oko, ule – ucho, buda – buty, sowa – samochód, rzeka – żaba, kosa – kura, mucha – małpa; wygłos: długopis – wóz, parasol – fotel, pasek – ślimak, helikopter – pazur, klucz – miecz, kogut – namiot, bocian – telefon, klej – hokej, talerz – kapelusz, czekolada – wrona).

Przy tworzeniu zabaw fonetycznych nie można zapominać, że w języku polskim w wygłosie absolutnym następuje ubezdźwięcznienie, bez względu na zapis ortograficzny wyrazu (wóz powiemy [wus], talerz to [talesz], bieg to [b’jek]).

Do ćwiczeń kształtujących świadomość fonologiczną można też wykorzystać rebusy fonetyczne. Zrobienie ich jest proste. Najważniejsze, aby przygotować serię obrazków, które będzie można dowolnie wykorzystać.

- nagłosowe rebusy fonetyczne – pierwsze głoski trzech (lub więcej – w zależności od wieku) obrazków pozwalają odgadnąć czwarty, ukryty obrazek (np. koza + owca + tygrys = kot);

- wygłosowe rebusy fonetyczne – ostatnie głoski trzech (lub więcej) obrazków pozwalają odgadnąć ukryty wyraz (np. sok + koło + płot = kot);

- sylabowe rebusy fonetyczne -  pierwsze sylaby kilkusylabowych wyrazów (byle nie był za trudny, najlepiej używać wyrazów z sylabami otwartymi, czyli zakończonymi samogłoską) dają ukryty wyraz (np. koło + zamek = koza) albo też ostatnie sylaby kilkusylabowych wyrazów pozwalają odkryć nowe słowo (np. oko + misa = kosa).

- Podział wyrazów na sylaby można zobrazować na klockach (zawsze najpierw nauczyciel pokazuje, ile bierze klocków, kiedy sylabizuje słowo, np. rę-ka, ła-pa, po jakimś czasie dzieci same muszą wybrać odpowiednią ilość klocków)

- albo dzieląc obrazki na tyle części, ile jest zgłosek w wyrazie (dzieci łączą puzzle w całość i wyklaskują nazwę, sylabizując ją).

 

Ćwiczenia oddechowe

Podczas przeprowadzania ćwiczeń oddechowych należy pamiętać o różnicach między oddychaniem statycznym i dynamicznym. Jeśli dzieci nawykowo oddychają przez usta w spoczynku, konieczne będzie ćwiczenie wdechu przez nos, wydechu przez usta, natomiast nie ma potrzeby pilnowania by wdech był brany tylko przez nos u dzieci prawidłowo (czyli z zamkniętymi ustami) oddychających statycznie. (Podczas mówienia powietrze wdychamy przez nos i usta, wydychamy przez usta.)

Do zabaw ćwiczących oddychanie wykorzystujemy kuleczki z waty, piórka, wiatraczki, piłeczki pingpongowe i wszelkie lekkie przedmioty (mogą to być nawet zgniecione kartki papieru). Na rynku dostępne są zabawki do dmuchania, ale można też z dziećmi przygotować samodzielnie taką pomoc, np. „firankę”  z papieru (zaginamy na górze kartkę papieru około centymetra, a pozostałą część kartki tniemy do linii zagięcia na równe, też około centymetrowe paseczki) lub wiatraczek.

Zdarza się, że tor wydychanego powietrza jest nieprawidłowy, dlatego warto w ćwiczeniach oddechowych wykorzystywać słomki. Należy pilnować, by słomka była włożona do buzi na środku, wzdłuż bruzdy pośrodkowej języka.

Ćwicząc oddech pamiętajmy, że wdech jest szybszy, zaś wydech powinien być spokojny i powolny.

 

 

Ćwiczenia aparatu artykulacyjnego, czyli gimnastyka buzi i języka

Te ćwiczenia to nic innego jak rozgrzewka przed mówieniem. Oczywiście usprawniamy mięśnie, które biorą udział w artykulacji. Ćwiczymy żuchwę, wargi, język i podniebienie miękkie, czyli ruchome narządy mowne.

Żeby gimnastyka nie była nudna i monotonna, warto zilustrować zabawę historyjką, np. „O smoku obiboku, który mieszka w smoczej jamie”.

Smok obibok otwiera jedno oko i ziewa szeroko (otwieramy szeroko buzię, bezgłośnie mówiąc ‘buła”). Chociaż głodny niesłychanie, nie wie, co zje na śniadanie (wykonujemy naprzemiennie szerokie uśmiechy i dzióbki – smok się zastanawia). Ciekawe, co dziś dostanie na śniadanie… (dzieci otwierają szeroko buzie, nauczyciel udaje, że daje im jedzenie, wszyscy żują w kółeczko, jak krowy). Zagadka: Co to jest za kolczasty zwierz? (jeż) Smakuje? (Nie!) Wypluwamy! (nadymanie policzków, „pękanie” ich z hukiem). A teraz otwieramy smocze jamy i wysuwamy smoki obiboki (wysuwanie i chowanie języków). Wciąż głodne smoki rozglądają się na boki (przesuwanie języka do kącików warg, tzw. wahadełko), patrzą do góry w chmury (język do nosa), a tam lecą kury prosto do dołu, do rosołu (język do brody). Kręcą chochlą w koło smoki wesoło (oblizywanie warg) i w drugą stronę smoki zakręcone (kręcenie językiem w przeciwnym kierunku). Spróbujemy, czy rosół już dobry? (udawanie, że się je jak kotki). Po smacznym rosole trzeba posprzątać na stole (przy szeroko otwartej buzi dotykanie czubkiem języka po dolnych zębach). Skoro robimy porządki, czyścimy też górne smoczej jamy kątki (analogicznie dotykanie językiem górnych zębów), myjemy ściany (dotykanie językiem policzków), sprzątamy na suficie (dotykanie czubkiem języka podniebienia). Ojej! Jedzie rycerz na koniu! (kląskanie). A smok się rycerza boi i ucieka tak jak stoi (głośne dyszenie z językiem na brodzie).

Ćwiczenia rozwijające słownictwo i umiejętność budowania zdań oraz dłuższych wypowiedzi

W zasadzie rozwijamy słownik bierny i czynny dziecka przy okazji, opowiadając rzeczywistość, która dziecko otacza, pokazując nowe rzeczy, pozwalając doświadczać to co bliższe i dalsze, stopniowo rozszerzając wiedzę dziecka na różne tematy. Od urodzenia właściwie, a nawet jeszcze wcześniej, powinno się zanurzać dzieci w kąpielach słownych, później, w miarę rozwoju dziecka podtrzymywać potrzebę interakcji, naprzemienność komunikacji, cierpliwie odpowiadać na pytania i tłumaczyć, co niezrozumiałe.

Oglądając/czytając książeczki, należy zadbać o to, by dziecko również miało szansę „przeczytać” jej zawartość. Kiedy prosimy o wskazanie czegoś na obrazku („Pokaż kotka, pieska, krowę.”), ćwiczymy rozumienie, a gdy pokazujemy na obrazku zwierzę i pytamy „Co to?”, zmuszamy niejako dziecko do reakcji werbalnej („To pies, to kot, to sowa.”), stymulując tym samym rozwój słownika czynnego.

Mowa dziecka rozwija się w działaniu, przy okazji wykonywania różnych czynności, dlatego samodzielne, osobiste poznawania świata jest takie istotne. Ważne są wszelkie wycieczki do Zoo i do wiejskiej zagrody – dotykanie, czucie, słuchanie, patrzenie – wielozmysłowość doświadczeń zewnętrznych przekłada się na bogactwo języka. Po powrocie z wycieczki można utrwalić wiedzę, wspominając (pamiętajmy, żeby każdemu dziecku w grupie dać możliwość wypowiedzenia się), wykonując zadania dotyczące tematu (np. zaproponować układanie i opowiadanie historyjki obrazkowej – stopniujemy ilość elementów historyjki w zależności od wieku podopiecznych), kolorując obrazek i opowiadając, co się na nim znajduje.

Myśląc o rozwoju słownictwa dziecka, ale również konstrukcji zdaniowych, proponujmy dzieciom zabawy wykorzystujące ruch, ćwiczące motorykę zarówno dużą, jak i małą. Możemy wykorzystać do ćwiczeń rozwijających słownictwo znane zabawy grupowe:

- „Miejsce po mojej prawej/lewej stronie jest puste” – rozwijamy rzeczowniki, np. nazwy zwierząt (niech przyjdzie do mnie Staś udający syczącego węża, Zosia jako mucząca krowa, Ewa kracząc jak wrona), przymiotniki, kiedy dodamy określenie, np. wesoły, smutny, zły, zmęczony (niech przyjdzie do mnie wesoły Jaś, smutny Grześ, zmęczona Asia itp.) ;

- „Widzę coś!” – jedno z dzieci wybiera przedmiot w zasięgu wzroku wszystkich i mówi formułkę, np. „Widzę coś czerwonego” albo „Widzę coś dużego”, czy „Widzę coś twardego” – reszta musi zgadnąć, co to jest, wymieniając po kolei wszystkie rzeczy, zawierające daną cechę. Poszerzamy słownik o różne przymiotniki (kolory, faktury, kształty itp.) oraz, oczywiście, rzeczowniki.

- wszelkie zabawy naśladowcze – pozwalają one rozwijać nie tylko słownik, ale struktury zdaniowe oraz językową kompetencję społeczną, pragmatyczną (umiejętność odpowiedniego zachowania się w konkretnym miejscu i wobec różnych gryp społecznych). Bawiąc się z dziećmi w sklep, możemy wprowadzić wiedzę z zakresu kategoryzacji rzeczowników (np. warzywa to pomidor, ogórek, cebula, czosnek, owoce to banan, winogrona, pomarańcza, jabłko, mięso to kurczak, wieprzowina, wołowina, ryba, nabiał to mleko, masło, śmietana, jogurt, pieczywo to chleb, bułka, rogal), ale też utrwalić formułki grzecznościowe (dzień dobry, do widzenia, w czym mogę pomóc, poproszę o…, ile to kosztuje? itp.), ćwiczyć dłuższe konstrukcje zdaniowe, czy naprzemienność rozmowy.

 

Stymulacja rozwoju mowy dziecka wcale nie jest taka trudna, właściwie każdy dorosły potrafi i powinien pokazywać dziecku otaczający świat. Najważniejsze, by być obok, nie bać się zejść na dywan, brać czynny udział, nawiązywać i podtrzymywać interakcję, nie zbywać i nie zostawiać dzieci samym sobie. Komputer czy telewizor nie zastąpią nikomu kontaktu z żywym człowiekiem i nie wytworzą w naszych pociechach potrzeby komunikowania się, nawiązywania przeróżnych kontaktów społecznych. A język, mowa przecież służą do porozumiewania się ludzi między sobą.

 

 

Bibliografia:

Janina Wójtowiczowa, O wychowaniu językowym (Zbiór artykułów dla rodziców i nauczycieli), Warszawa 1997.

Dźwięki mowy. Program kształtowania świadomości fonologicznej dla dzieci przedszkolnych i szkolnych pod red. Alicji Maurer, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2006.

Danuta Emiluta-Rozya, Wspomaganie rozwoju mowy dziecka w wieku przedszkolnym, Centrum metodyczne pomocy psychologiczno-pedagogicznej, Warszawa 2003.

Klaus W. Vopel, Gry i zabawy integracyjne dla dzieci i młodzieży, cz. I, Jedność, Kielce 2004.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.