Projektowe przygody

 

PROJEKT „PIASEK”

SULEWA-KONWANTY

Pewnego dnia przyniosłam do przedszkola piasek, który przywiozłam znad morza – opowiada Barbara Milewska – nauczycielka w Ośrodku Przedszkolnym w Sulewie. Właśnie skończyła się zima, a piasek przywołał letnie wspomnienia dzieci – opowiada.

I tak zaczęła się przygoda. Dzieci zainteresowały się piaskiem. Przesypywały, dotykały, bawiły się. Na dużej kartce nauczycielka zapisała wszystko, co dzieci wiedzą o piasku: że pochodzi znad morza, może leżeć na podwórku, że gdy się wysypie na dywan trzeba go posprzątać, i że w piasku lubią się bawić dzieci. Zabawa dopiero się rozpoczynała. Dzieci oglądały go pod lupą, porównywały piasek suchy i mokry, twardy, ciężki, zimny. Lepiły babki i ważyły piasek. Okazało się, że jest wiele pytań: Skąd wziął się piasek w piaskownicy? Czy można piasek za farbować? Czy ktoś zjada piasek?. Duże zainteresowanie wzbudziła pobliska żwirownia. Dzieci zafascynowało jakie maszyny pracują przy piasku? Grupa postanowiła dowiedzieć się o tym więcej i to tego potrzebny był ekspert. Znalazł się najwłaściwszy człowiek, czyli kierownik żwirowni – kopalni odkrywkowej Kruszyw, który zaprosił dzieci na wycieczkę. Zabraliśmy ze sobą potrzebne materiały: ołówki, podkładki, nalepki do zapisania informacji, kosz na eksponaty, dyktafon, woreczki foliowe – opowiada pani Basia. Wreszcie można było zobaczyć maszyny w działaniu: koparki, ciężarówki, dźwigi, ładowarki. Jedna z ciężarówek przypominała dzieciom jamnika, wśród śmiechów nazwały ją „pieskiem”. W swoim gabinecie kierownik zakładu pokazał prawdziwe cuda – na przykład satelitarne zdjęcie żwirowni! Adasia fascynowało – ile jest piasku na żwirowni? Okazało się, że to niewyobrażalna liczba milionów ton, a w ciąg roku wydobywa się ok.150 tysięcy ton. Prawdziwą atrakcją okazała się wielka waga, na którą wjeżdżają ciężarówki z piaskiem. Cała wycieczka: dzieci, rodzice, nauczycielki i kierownik żwirowni wdrapali się na wagę. 1040 kilo! Ale dużo razem ważymy! – cieszyła się Ania. Kiedy emocje opadły – w salce Ośrodka – powstała wystawka zebranych w żwirowni okazów, próbek, kamieni, słoików z piaskiem. W opisywaniu eksponatów bardzo przydał się kuferek badacza z lupkami, miarkami i wagą. W czasie wspólnych prac Emilka zauważyła dwie puste butelki po oranżadzie i powiedziała, że gdyby te butelki połączyć „Dziubkami” to zrobi się taki zegar. Widziałam kiedyś taki zegara z piaskiem w bajce – ale nie wiem jak się nazywa – zmartwiła się. Wtedy pani XXX opowiedziała dzieciom jak kiedyś mierzono czas i jak działa klepsydra. Oczywiście dzieci chciały mieć swoje klepsydry, więc powstało kilko. Wszystkie nasze poszukiwania zakończyła profesjonalna wystawa prac i zdjęć z projektu. Dzieci w domu opowiadały o wszystkim, co działo się na zajęciach. To była dla nich prawdziwa frajda i dużo się nauczyły – opowiada mama Emilki.

 

PROJEKT „PIŁKI”

RADZIŁÓW

Kiedy na zajęcia Ośrodka przedszkolnego w Radziłowie Adaś przyniósł piłkę do rugby powstało prawdziwe poruszenie – czy to naprawdę jest piłka? Przecież nie jest okrągła – dziwiły się dzieci.

I tak rozpoczął się projekt piłki, który pochłonął Radzików na kilka tygodni. Dzieci opowiadały o swoich doświadczeniach z piłkami i przenosiły je na rysunki. Sebastian narysował siebie z wielką żółtą piłką przypominającą słońce. Mam w domu aż 9 piłek i w ogóle miałem dużo przygód z piłkami. A raz z mamą nawet zrobiliśmy piłkę z papieru! – opowiadał. Były też refleksje poetyckie: 4-letni Szymon stwierdził, że piłka jest jak balon. Hasło „piłka” przyniosło Gabrysi wspomnienia znad morza, kiedy na plaży bawiła się piłką w kropki. Okazało się, że tata Julki gra w piłkę nożną, a Justyna lubi rzucać piłką w stodole. Jednym słowem temat chwycił. Rodzice też zostali zaproszeni do pomocy. Z domów dzieci przyniosły do wielkiej skrzynki różne piłki. Kolekcja rosła. Przyszedł czas na pytania.. Jak wygląda piłka, jak można się bawić piłką, jakie są rodzaje piłki? Sporo emocje wzbudziło pytanie jednego z dzieci – co jest w środku piłki? Hipotez było kilka: powietrze, mleko, piasek, wata, gazeta. Nie było wyboru – dylematy musiał rozstrzygnąć ekspert. Okazał się nauczycieli WF-u ze szkoły podstawowej w Radziłowie. Pozwolił dzieciom odkryć tajemniczy magazyn, gdzie można było znaleźć najróżniejsze piłki…Rozwiązała się też zagadka co jest w środku piłki. Pan nauczyciel nadmuchał piłkę pompką i wszystko wydało się jaśniejsze. Na samych piłkach się nie skończyło, okazało się, że są różne nowe gry z piłkami, których dzieci nie znały: golf, hokej na trawie, tenis stołowy, piłka ręczna, a nawet krykiet. Różnorodność piłek zachęciła do ich mierzenia, ważenia – często wywołując zdumienie – piłka do nogi jest większa od palantówki, ale waży mniej! Były zabawy z piłkami, strzelanie goli, obserwacje jak zachowują się piłki, refleksja nad znaczeniem kulistości. Stąd już był krok do odkrycia Tomka – Ziemia jest jak piłka!


PROJEKT „ZEGARY I ZEGARKI”

STUDZIANKI

Wszystko zaczęło się od pytania 3,5-letniego Mateusza, który, podczas zabawy guzikami, spojrzał na zegar ścienny i zapytał: Jak poruszają się te kreseczki? Dzieci porzuciły swoje zabawki i zaczęły snuć przypuszczenia: A może są tam krasnoludki, które kręcą kreseczkami? Co wy to bateria nimi kręci i wszystko w zegarku pogania… Jak może pogania przecież, ona leży w zegarku

Sprawy nie można było zignorować. Pani Alina rzuciła hasło: Przynieście z domu zegarki. I tak zaczęła powstawać kolekcja zegarków i zegarów, która zainspirowała cały projekt. Okazało się, że dzieci chciałyby dowiedzieć się o zegarkach naprawdę dużo. Pytały: Jak działają zegarki, Jakie mają dźwięki? Kto je naprawia? Ale pytanie, które najbardziej nurtowało dzieci to:

Co właściwie jest w środku zegarka?

Zaczęło się więc rozkręcanie zegarków. Dzieci dostały narzędzia. Posługiwały się śrubokrętami, szczypczykami i lupką. Co znalazły w środku?

- cykanki, cykadełka, cykaczki (czyli koła)

- trampolinę (czyli sprężynę)

- kółkowy kartonik (czyli cyferblat)

Tymczasem kolekcja się rozwijała. Dzieci uporządkowały eksponaty i stworzyły zbiory: budzików, zegarów na ścianę na rękę, nakręcanych, elektronicznych, męskich, dziecinnych…To był świetny pretekst do sprawdzania liczebności zbiorów, porównywania, gdzie jest więcej i gdzie mniej – opowiada pani Alina. Zegarki były mierzone i ważone. Dokonano ważnych odkryć – np. takiego, że stary budzik ważył więcej od dużego stojącego zegara. Ola była pod dużym wrażenie: Oho – zawołała – nie wszystko to, co jest największe jest najcięższe!. W końcu przyszedł czas na wyprawę do miasta i wizytę w zakładzie zegarmistrza. Ale trudną pracę ma ten zegarmistrz – zdumiał się Alek. Dzieci szkicowały zegarki, naśladowały ich dźwięki, budowały własne, poznały nowe słowa. W naturalny sposób przeszły do pojęć związanych z czasem: dziś, jutro, pojutrze, wcześniej. Próbowały wyjaśnić powiedzenie „Czas to pieniądz”. Zaintrygowały je dzień i noc, pory roku. Zafrapowały sposoby odmierzania czasu w przeszłości. Pytały dziadków, rodziców: po co są zegary? Temat czasu okazał się bardzo inspirujący i w zasadzie niewyczerpany. Doprowadził dzieci do ważnych pytań: kim byłem kiedyś, kim będę w przyszłości? Na koniec dzieci zrobiły wielkie zegarowe ciasto i opowiedziały rodzicom co udało się im odkryć.

Pasja pozostała. Michał ostatnio rozkręcił kolejny zegarek – tłumacząc babci: zobacz tu jest kółko zębate, tu śrubka i sprężyna. Widzisz, jaki się ze mnie zrobił zegarmistrz!

 

Opisy pochodzą z Raportu z działań FRD lipiec 2007 – grudzień 2008.

Warszawa 2009

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.