POZWÓLMY DZIECIOM IŚĆ DO OJCA

Małgorzata Synowiec pedagog i terapeuta.

Moje dzieci miały po kilka latek gdy musiałam wyjechać z domu na całe pięć dni. Mój mąż wziął urlop i został z córką i synem w wieku 5 i 3 lat – SAM. Gdybyście mogły sobie wyobrazić co działo się w mojej głowie – czy dobrze je ubierze, nakarmi, a co będzie gdy będą chore?!

To pięć dni ciągnęło mi się w nieskończoność, na szczęście były to czasy przed telefonami komórkowymi, a więc nie gnębiłam mojego męża i moich dzieci licznymi wskazówkami i pytaniami „a jak tam sobie radzicie, w domyśle – beze mnie”.

Pamiętam jak dziś – wracam do domu po długich dniach i widzę, że z mojej kuchni zniknęły krzesła, stół i ława, a na podłodze leży kołdra czyli „wyspa”, ogromna opona od ciągnika czyli „statek”, na kiju od szczotki wisi zrobiona z białego podkoszulka flaga piracka, a przy zlewie jest „port” do którego płyną moje dzieci. Wchodzę do kuchni i nie mogę przekroczyć jej progu bo wszędzie jest „woda” jak krzyczą moje dzieci. MOJE MALUTKIE DZIECI – nie płaczą, są zdrowe i szczęśliwe, a mój mąż dumny bo ugotował im zupę i zrobił smażoną rybę z kapustą kiszoną i do picia sok z pomidorowy. Kiedy następnym razem wyjeżdżałam z domu, wiedziałam, że jest to doskonała okazja aby mogli mieć swój świat – moje dzieci i ich ojciec.

Dzisiaj moje dzieci są już dorosłe i wspominają te chwile z sentymentem i szczęściem, chociaż teraz mój syn nie przepada za smażoną rybą. Ale to są ich chwile, ich wspomnienia i ich więzi.

Obserwuję podczas szkoleń które prowadzę wychodzące na przerwach matki, które pierwsze co robią to dzwonią do domu – do swoich mężów i dzieci. A przecież potrzeba nam wszystkim aby ojciec i dzieci (mąż) mieli swój intymny mały świat bo w nim nasz syn dowiaduje się jak wyrosnąć na faceta, a córka, że faceci są fajni i wiele potrafią. Stąd też tytuł – bo ważne jest robienie przestrzeni do bycia ojca z dziećmi, a nieraz zachęcanie go do takich chwil w których może smakować bycia mentorem, ekspertem, kreatorem, a przede wszystkim po prostu ojcem, twórcą swojego czasu z dziećmi,  a nie wykonawcą tego co powiedziała żona (Mama) aby zrobić z dziećmi.

Życzę nam wszystkim rodzicom i dzieciom aby w wychowaniu byli obecni TATA i MAMA.

PS.

Poniżej znajdują się dwa zdjęcia, które jak myślę oddają atmosferę ich wspólnego czasu.

Dzieciaki obierają warzywa, córka cebulę (w okularach do pływania by nie szczypały oczy), a syn marchewkę.

Całe szczęście, że ojciec skończył się golić, bo inaczej poszedłbym do przedszkola nieogolony.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Grono.net
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Twitter
  • Blogger.com
  • Blip
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • RSS
  • PDF
  • Drukuj
  • email
  • Dodaj do ulubionych

Komentarze są zamknięte.